Gładź zamiast tynku 2025: Czy to możliwe?
Zapewne każdy, kto choć raz zetknął się z remontem lub budową, zastanawiał się, czy aby na pewno potrzebna jest ta gładź zamiast tynku? Czy nie można by po prostu pominąć tej jednej warstwy i od razu przejść do szpachlowania? To pytanie spędza sen z powiek wielu inwestorom i wykonawcom. Okazuje się, że w pewnych ściśle określonych warunkach, faktycznie można wykończyć mur lub strop samą gładzią. Ale o co dokładnie chodzi i kiedy jest to w ogóle możliwe?

- Kiedy gładź zamiast tynku? Warunki równej powierzchni muru
- Gładź zamiast tynku - wypełnianie spoin i pustek przed szpachlowaniem
- Produkty do szpachlowania bezpośrednio na równe mury
- Gładź zamiast tynku - korzyści i wady rozwiązania
Zanim jednak zagłębimy się w meandry technologii budowlanej, warto przyjrzeć się kilku danym, które obrazują popularność poszczególnych etapów wykończenia ścian. Przeglądając dane z ostatnich lat, można zauważyć pewne trendy. Poniżej prezentujemy zebrane informacje, które pozwalają na szersze spojrzenie na zagadnienie.
| Etap Wykończenia | Orientacyjny Udział w Rynku (w %) | Średnia Grubość Warstwy (w mm) | Szacowany Czas Wykonania (dni na 100 m2) |
|---|---|---|---|
| Tynkowanie (tradycyjne/gipsowe) | ~70-80% | 10-20 | 5-7 |
| Szpachlowanie (na tynku) | ~90-95% | 1-3 | 2-3 |
| Szpachlowanie (bezpośrednio na mur) | ~5-15% | 1-3 | 2-3 |
Dane te wyraźnie wskazują, że tynkowanie nadal dominuje, ale alternatywne metody, polegające na szpachlowaniu bezpośrednio na murze, zyskują na popularności. Wzrost ten nie jest przypadkowy. Jest on ściśle powiązany z rozwojem technologii materiałów budowlanych i doskonaleniem technik wznoszenia murów. Coraz częściej mamy do czynienia ze ścianami na tyle równymi, że zastosowanie grubej warstwy tynku przestaje być koniecznością, co otwiera drzwi do potencjalnych oszczędności i przyspieszenia prac.
Kiedy gładź zamiast tynku? Warunki równej powierzchni muru
W życiu każdego inwestora, który stoi przed wykończeniem świeżo wzniesionych ścian, pojawia się pokusa ominięcia jednego z etapów. Szczególnie kuszące wydaje się pominięcie tynkowania i przejście bezpośrednio do szpachlowania. Czy to jednak zawsze dobry pomysł? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy zajrzeć w głąb procesu budowlanego, a dokładniej – w jakość wznoszenia murów. Gładź zamiast tynku to rozwiązanie możliwe tylko w bardzo specyficznych warunkach. Nie oszukujmy się, równe ściany w polskich realiach to czasami towar deficytowy, ale nie niemożliwy do osiągnięcia.
Zobacz także: Tynki Maszynowe Cena za m² 2025 – Koszty Robocizny
Pierwszy i najważniejszy warunek, aby rozważyć gładź zamiast tynku, to idealna równość powierzchni muru. Nie mówimy tu o równości "na oko", czy "mniej więcej". Mówimy o precyzji, która na placu budowy potrafi być sporym wyzwaniem. Powierzchnia muru przeznaczona do wykończenia jest równa i gładka, można nałożyć na nią bezpośrednio gładź. Ale co to dokładnie oznacza w praktyce? Wyobraźmy sobie mur zbudowany z bloczków. Grubość spoiny pomiędzy nimi, wykonanej z klejów lub zapraw cienkowarstwowych, nie powinna przekraczać symbolicznych 2 milimetrów. Każde większe odchylenie, każda nierówność, dyskwalifikuje mur z możliwości natychmiastowego szpachlowania. To trochę jak w życiu – drobne detale potrafią zaważyć na wszystkim.
Pomyślcie o murach wykonanych z bloczków z betonu komórkowego, bloczków silikatowych czy elementów gipsowych. Te materiały, przy zachowaniu rygorystycznych norm wykonawczych, pozwalają na uzyskanie naprawdę gładkich płaszczyzn. Podobnie jest ze stropami – żelbetowe stropy monolityczne, odpowiednio przygotowane, lub stropy prefabrykowane, charakteryzujące się wysoką precyzją wykonania, często spełniają kryteria umożliwiające aplikację gładzi bez tynku. Ale klucz tkwi w „odpowiednim przygotowaniu” i „wysokiej precyzji”. Niestety, widziałem na własne oczy wiele budów, gdzie „odpowiednie przygotowanie” kończyło się na pobieżnym spojrzeniu. I wtedy pojawia się problem – jak nałożyć cienką warstwę gładzi na powierzchnię, która ma większe różnice wysokości niż góry Beskidów? No cóż, nie da się, po prostu się nie da.
Z tego wynika prosta zasada: jakość murowania decyduje o możliwości oszczędzić na tynku i je tylko wyszpachlować. Jeśli wykonawca od samego początku dba o piony, poziomy i minimalną grubość spoin, to faktycznie możemy realnie myśleć o zastosowaniu samej gładzi. Ale jeśli już na etapie murowania widać rażące niedociągnięcia, krzywizny i nierówności, to tynk staje się nieodzownym elementem całego procesu. To trochę jak z samochodem – jeśli od nowości zaniedbujemy regularne przeglądy, prędzej czy później czeka nas poważna i kosztowna naprawa. W budownictwie jest podobnie – oszczędności na jednym etapie mogą zemścić się na kolejnych, generując dodatkowe koszty i wydłużając czas pracy.
Zobacz także: Tynki maszynowe cennik 2025 – ceny za m²
Ważne jest również, aby pamiętać, że nawet przy teoretycznie równych ścianach, często pojawiają się drobne defekty, które wymagają interwencji przed nałożeniem gładzi. Mówimy tu o drobnych ubytkach, pęknięciach czy nierównościach, które mogą być wynikiem transportu materiałów, osadzania się konstrukcji, czy po prostu ludzkiego błędu. Choć wydają się błahe, z perspektywy gładzi, która ma utworzyć idealnie gładką płaszczyznę pod malowanie, stanowią poważny problem. Dlatego nawet na najbardziej idealnych ścianach, często konieczne jest wykonanie pewnych prac przygotowawczych. Nie ma co liczyć na cud, że wszystko samo magicznie się wyrówna. To wymaga precyzji i skrupulatności na każdym kroku. Jeśli chcemy osiągnąć efekt idealnie gładkich ścian, nie ma drogi na skróty. Albo tynk, albo perfekcyjnie wymurowane ściany z niewielkimi korektami.
Zastosowanie gładzi bez tynku ma oczywiście swoje zalety, o czym będziemy mówić w kolejnych częściach artykułu, ale absolutną podstawą jest jakość wznoszenia muru. To warunek zero. Bez niego, próba gładzi zamiast tynku zakończy się katastrofą – zamiast gładkich ścian uzyskamy faliste powierzchnie, które po malowaniu będą wyglądać jak morze podczas sztormu. Kto by chciał mieszkać w domu z takim efektem? Raczej nikt. Dlatego zanim podejmiecie decyzję o zastosowaniu samej gładzi, dokładnie oceńcie stan ścian. Skorzystajcie z poziomicy, długiej łaty, a najlepiej – zaproście doświadczonego fachowca, który potrafi ocenić, czy powierzchnia nadaje się do tego typu wykończenia. Lepiej zapłacić za fachową ocenę, niż później wydawać krocie na poprawki. Jak mawiają starzy górale: „Co zrobione naprędce, zrobione dwa razy”. I w budownictwie ta zasada sprawdza się doskonale.
Gładź zamiast tynku - wypełnianie spoin i pustek przed szpachlowaniem
Przekonani, że nasze ściany są niemal idealnie równe i podjęliśmy ambitną decyzję: gładź zamiast tynku. Cieszymy się z potencjalnych oszczędności czasu i pieniędzy. Ale chwila, moment. Czy to już? Czy możemy od razu łapać za pędzel i rozprowadzać gładź? Absolutnie nie. Nawet na najlepiej wymurowanych ścianach pojawią się drobne niedoskonałości, których nie widać gołym okiem, ale które pod warstwą gładzi mogą stać się bardzo uciążliwe. Takie drobne ubytki i spoiny wymagają szczególnej uwagi przed rozpoczęciem szpachlowania. To jest ten moment, kiedy trzeba być jak detektyw, tropiący najmniejsze defekty. Należy bezwzględnie sprawdzić, czy spoiny są równomiernie wypełnione i czy w murze nie ma pustych przestrzeni.
Pustki w murze, niewypełnione spoiny, czy nawet drobne odpryski materiału budowlanego – to wszystko stanowi zagrożenie dla ostatecznego efektu. Wyobraźmy sobie cienką warstwę gładzi, która próbuje przykryć pustkę. Co się stanie? Gładź najprawdopodobniej zapadnie się w tym miejscu, tworząc nieestetyczne zagłębienie. Po malowaniu będzie to widoczne jak na dłoni. Takie defekty trzeba usunąć przed aplikacją gładzi, w przeciwnym razie cały nasz wysiłek pójdzie na marne. Dlatego też pustki należy wypełnić odpowiednim materiałem szpachlowym. Wybór tego materiału nie jest przypadkowy – powinien być kompatybilny z materiałem, z którego wzniesiono mur, a także z gładzią, którą planujemy nałożyć.
Istnieją specjalne produkty, przeznaczone właśnie do wypełniania tego typu ubytków na powierzchniach murowanych przed szpachlowaniem. Są to zazwyczaj gęste masy szpachlowe, które charakteryzują się dobrą przyczepnością do podłoża i minimalnym skurczem po wyschnięciu. Ważne jest, aby wybrać produkt o odpowiedniej wytrzymałości i elastyczności. W końcu ma on zniwelować nierówność i stać się integralną częścią ściany. Warto zasięgnąć porady sprzedawcy lub producenta, aby dobrać najlepszy materiał do konkretnego przypadku. Różne rodzaje murów wymagają różnych materiałów wypełniających. Na przykład, do wypełniania ubytków w betonie komórkowym często stosuje się inne masy niż do betonu żelbetowego.
Proces wypełniania spoin i pustek jest kluczowy dla osiągnięcia gładkiej i jednolitej powierzchni. Wymaga precyzji i cierpliwości. Nie można tego zrobić "na szybko" ani "po łebkach". Trzeba poświęcić temu etapowi odpowiednią ilość czasu i uwagi. W przeciwnym razie, mimo zastosowania gładzi zamiast tynku, efekt końcowy będzie daleki od oczekiwań. Powiem szczerze, widziałem wiele przykładów, gdzie pozornie oszczędzając na tym etapie, ludzie później musieli poprawiać całe ściany. Koszt poprawek często przewyższał koszt porządnego wypełnienia na początku. To pokazuje, że w budownictwie nie ma miejsca na fuszerkę. Każdy etap jest ważny i wymaga należytej staranności.
Dodatkowo, wypełnione spoiny i pustki powinny zostać odpowiednio wyszlifowane po wyschnięciu. Celem jest uzyskanie płynnego przejścia między wypełnieniem a oryginalną powierzchnią muru. Dopiero po starannym przygotowaniu podłoża można przejść do kolejnego etapu, czyli aplikacji właściwej gładzi. Pominięcie tego kroku lub wykonanie go niedokładnie to proszenie się o kłopoty. To tak jak malowanie na brudnym płótnie – nawet najlepsza farba nie przykryje wszystkich niedoskonałości. Podsumowując, decyzja o zastosowaniu gładzi zamiast tynku na równych murach jest racjonalna, ale nie zwalnia nas z obowiązku starannego przygotowania podłoża. Wypełnianie spoin i pustek to nie jest fanaberia, to konieczność.
Warto też zaznaczyć, że grubość warstwy wypełniającej powinna być dostosowana do wielkości ubytku. W przypadku głębokich pustek, może być konieczne nałożenie kilku warstw materiału, z przerwami na wyschnięcie. Zawsze należy stosować się do zaleceń producenta danego produktu. Każdy materiał ma swoje specyficzne właściwości i wymaga odpowiedniego sposobu aplikacji. Zaniedbanie tych zasad może skutkować pękaniem, kruszeniem się wypełnienia, a w konsekwencji – zniszczeniem całej powierzchni wykończeniowej. To trochę jak z pieczeniem ciasta – jeśli nie trzymamy się przepisu, zamiast puszystego wypieku, możemy otrzymać zakalec. A chyba nikt nie chce "zakalca" na ścianach w swoim domu.
W ostatecznym rozrachunku, inwestycja w czas i odpowiednie materiały do wypełniania spoin i pustek przed szpachlowaniem zwraca się z nawiązką. Gwarantuje to gładką, trwałą i estetyczną powierzchnię, która będzie służyć przez lata. Pomijanie tego etapu to iluzoryczna oszczędność, która w perspektywie czasu może okazać się bardzo kosztowna. Można wykończyć mur lub strop samą gładzią, ale tylko pod warunkiem, że przygotowanie podłoża zostało wykonane z największą starannością. Bez tego, lepiej chyba po prostu zastosować tradycyjny tynk, który ukryje drobne nierówności. Decyzja należy do inwestora, ale musi być poparta świadomością konsekwencji. Czasami mniej znaczy więcej, ale czasami więcej znaczy… po prostu lepiej i trwalej.
Produkty do szpachlowania bezpośrednio na równe mury
Skoro ustaliliśmy, że gładź zamiast tynku jest realną opcją na równych i dobrze przygotowanych murach, nasuwa się kolejne pytanie: jakie produkty w ogóle umożliwiają takie wykończenie? Rynek materiałów budowlanych jest ogromny, oferując szeroką gamę produktów, które pozornie spełniają te same funkcje, ale diabeł tkwi w szczegółach. Nie każdy produkt do szpachlowania nadaje się do bezpośredniej aplikacji na surowe podłoże murowane. To wymaga specjalnych właściwości, których standardowe gładzie zazwyczaj nie posiadają. Wyobraźmy sobie gładź gipsową przeznaczoną na tynk, nakładaną bezpośrednio na mur z betonu komórkowego. Efekt może być… niezadowalający. Gładź może mieć słabą przyczepność, pękać, a nawet odpadać płatami. To jak próbować pomalować mokrą ścianę – farba po prostu spłynie.
Produkty dedykowane do szpachlowania bezpośrednio na równe mury muszą charakteryzować się przede wszystkim bardzo dobrą przyczepnością do różnych rodzajów podłoża. Nie chodzi tylko o beton komórkowy czy silikaty, ale także o beton żelbetowy. Te materiały mają różną strukturę i chłonność, co wymaga od masy szpachlowej wszechstronności. Dodatkowo, takie produkty powinny być bardziej odporne na naprężenia i ruchy podłoża niż standardowe gładzie. W końcu mur pracuje – minimalne osiadanie budynku, zmiany temperatury, wilgotności – to wszystko wpływa na strukturę ściany. Standardowa gładź, stworzona do pracy na stabilnym i jednorodnym tynku, może nie sprostać tym wyzwaniom. To jak postawić filigranową rzeźbę w samym środku placu budowy – szansa na przetrwanie jest niewielka.
Na rynku dostępne są różne rodzaje produktów do szpachlowania bezpośrednio na mury. Należą do nich m.in. masy szpachlowe na bazie cementu lub polimerów. Produkty cementowe są zazwyczaj bardziej odporne na wilgoć, co czyni je dobrym wyborem do pomieszczeń o podwyższonej wilgotności. Natomiast masy polimerowe często charakteryzują się większą elastycznością i lepszą przyczepnością do gładkich powierzchni. Istnieją również gotowe masy szpachlowe w wiaderkach, które są bardzo wygodne w użyciu, ale zazwyczaj droższe od produktów sypkich do rozrobienia z wodą. Wybór konkretnego produktu zależy od wielu czynników, m.in. rodzaju podłoża, warunków panujących w pomieszczeniu, grubości planowanej warstwy oraz budżetu. Czasami warto zainwestować trochę więcej w droższy produkt, który da nam pewność trwałości i estetycznego efektu.
Niektóre produkty przeznaczone do szpachlowania bezpośrednio na mury pełnią również funkcję "mostka sczepnego". Oznacza to, że tworzą warstwę, która poprawia przyczepność kolejnych warstw, na przykład gładzi finiszowej. To jest bardzo ważne, zwłaszcza na gładkich powierzchniach betonowych, gdzie tradycyjne masy szpachlowe mogą mieć problem z przyleganiem. Pomyślcie o tym jak o podkładzie pod makijaż – niby można bez niego, ale efekt końcowy i trwałość makijażu są bez porównania lepsze, gdy zastosuje się odpowiednią bazę. Podobnie jest ze ścianami – odpowiedni produkt bazowy potrafi zdziałać cuda i zapobiec wielu problemom w przyszłości.
Warto również zwrócić uwagę na zalecaną grubość warstwy aplikowanego produktu. Produkty do szpachlowania bezpośrednio na mury często można aplikować w nieco grubszych warstwach niż standardowe gładzie, co pozwala na skuteczniejsze niwelowanie drobnych nierówności. Jednak nie należy przesadzać z grubością, ponieważ może to prowadzić do problemów z wysychaniem, pękaniem, a nawet odpadaniem warstwy. Zawsze należy stosować się do instrukcji producenta i zaleceń technicznych. Przed przystąpieniem do prac, warto zrobić testy na niewielkim fragmencie ściany, aby upewnić się, że dany produkt dobrze współpracuje z konkretnym podłożem. Lepiej zmarnować trochę materiału na próbę, niż później zmagać się z konsekwencjami nieodpowiedniego wyboru. Mądry Polak po szkodzie? Lepiej być mądrym przed szkodą.
Podsumowując, na rynku dostępne są produkty, które faktycznie umożliwiają szpachlowanie bezpośrednio na równe mury. Nie są to jednak zwykłe gładzie. To specjalistyczne masy, charakteryzujące się podwyższoną przyczepnością, elastycznością i wytrzymałością. Wybór odpowiedniego produktu jest kluczowy dla powodzenia całej operacji. Warto zainwestować czas w zapoznanie się z ofertą rynkową, przeczytanie kart technicznych produktów i, w razie wątpliwości, skonsultowanie się ze specjalistami. Tylko w ten sposób możemy mieć pewność, że zastosowane rozwiązanie będzie trwałe, estetyczne i spełni nasze oczekiwania. Pamiętajmy, że gładź to ostatnia warstwa wykończeniowa, a jej jakość zależy w dużej mierze od jakości podłoża i użytych materiałów. Nie warto iść na kompromis w tej kwestii.
Oprócz samych mas szpachlowych, do szpachlowania bezpośrednio na mury mogą być również stosowane siatki zbrojące, zwłaszcza w przypadku występowania rys skurczowych w podłożu lub na styku różnych materiałów budowlanych. Siatka zatopiona w masie szpachlowej wzmacnia warstwę i zapobiega powstawaniu pęknięć. To dodatkowe zabezpieczenie, które warto rozważyć, aby zminimalizować ryzyko problemów w przyszłości. To tak jak pas bezpieczeństwa w samochodzie – mamy nadzieję, że nigdy nie będziemy musieli go użyć, ale gdy już będzie potrzebny, okazuje się nieoceniony. W budownictwie podobne „pasy bezpieczeństwa” często okazują się kluczowe dla trwałości i bezpieczeństwa całej konstrukcji. Inwestowanie w nie to mądry krok, który może uchronić nas przed poważnymi problemami i kosztami w przyszłości.
Gładź zamiast tynku - korzyści i wady rozwiązania
Decyzja o zastosowaniu gładzi zamiast tynku to jak wybór pomiędzy dwoma ścieżkami w lesie – każda ma swoje uroki, ale i potencjalne pułapki. Z jednej strony, kusi wizja przyspieszenia prac i potencjalnych oszczędności. Z drugiej, pojawia się niepewność i obawy o ostateczny efekt. Jak w każdej decyzji budowlanej, tak i w tej, istnieją zarówno wyraźne korzyści, jak i istotne wady, które trzeba wziąć pod uwagę. Gładź to ostatnia warstwa wykończeniowa tynkowanych ścian i stropów, jednak można oszczędzić na tynku i je tylko wyszpachlować. Brzmi kusząco, prawda? Ale co dokładnie oznacza to w praktyce?
Zacznijmy od korzyści. Najbardziej oczywistą jest możliwość oszczędzić na tynku i je tylko wyszpachlować. Tynkowanie to proces czasochłonny i materiałochłonny. Wymaga nie tylko zakupu sporej ilości materiału, ale także zatrudnienia fachowców, którzy potrafią go położyć. Pomijając ten etap, skracamy czas realizacji inwestycji i obniżamy koszty robocizny. Czasami oszczędność może sięgać nawet kilkunastu złotych na metrze kwadratowym, co przy większej powierzchni ściany daje już zauważalną kwotę. Kto nie chciałby zaoszczędzić trochę pieniędzy? To jak znaleźć skarb na własnym podwórku. Ale pamiętajmy, że ta oszczędność jest realna tylko wtedy, gdy spełnione są warunki, o których mówiliśmy wcześniej – równe ściany i staranne przygotowanie podłoża.
Inną, często niedocenianą korzyścią, jest szybsze wysychanie. Tynk, zwłaszcza grubowarstwowy, potrzebuje sporo czasu na całkowite wyschnięcie i związanie. W przypadku gładzi zamiast tynku, która nakładana jest cienką warstwą, czas schnięcia jest znacznie krótszy. To przyspiesza kolejne etapy prac wykończeniowych, takich jak malowanie. W dzisiejszych czasach, kiedy czas to pieniądz, możliwość szybszego zakończenia prac budowlanych jest niezwykle cenna. To trochę jak przeskoczenie o kilka etapów w grze – zbliżamy się szybciej do celu.
Przejdźmy teraz do wad. Największą, i absolutnie kluczową, jest konieczność posiadania idealnie równych murów. Jeśli ściany mają jakiekolwiek większe nierówności, gładź zamiast tynku po prostu się nie sprawdzi. Cienka warstwa gładzi nie jest w stanie skutecznie zniwelować różnic wysokości większych niż kilka milimetrów. W takiej sytuacji, próba wykończenia samą gładzią doprowadzi do powstania pofalowanych powierzchni, które będą widoczne po malowaniu. To jak próba ukrycia wielkiej góry pod cienkim prześcieradłem – po prostu się nie uda. Jeśli masz nierówne ściany, tynk jest niezbędny do uzyskania gładkiej powierzchni. To inwestycja w estetykę i trwałość, której nie da się zastąpić.
Kolejną wadą jest mniejsza odporność na uszkodzenia mechaniczne. Tynk, zwłaszcza tradycyjny cementowo-wapienny, jest znacznie twardszy i bardziej odporny na uderzenia niż cienka warstwa gładzi. Na ścianach pokrytych samą gładzią, nawet drobne uderzenie może spowodować uszkodzenie. To jak ochrona z papieru w porównaniu do pancerza. Jeśli planujesz wykończenie ścian w miejscach narażonych na częsty kontakt z ludźmi lub przedmiotami, na przykład w korytarzu czy w pokoju dziecięcym, zastosowanie tynku przed gładzią może być bardziej praktycznym rozwiązaniem. Pamiętaj, że piękno jest ważne, ale funkcjonalność również. Nie chcesz chyba co chwilę poprawiać uszkodzeń na ścianach.
Warto również wspomnieć o ryzyku pęknięć. Chociaż produkty do szpachlowania bezpośrednio na mury są bardziej elastyczne niż standardowe gładzie, nadal istnieje ryzyko powstania rys skurczowych, zwłaszcza na dużych powierzchniach lub na styku różnych materiałów. W przypadku zastosowania tynku, ryzyko to jest znacznie mniejsze. Tynk tworzy stabilną i jednorodną warstwę, która w mniejszym stopniu reaguje na ruchy podłoża. To trochę jak fundament domu – im jest solidniejszy, tym stabilniejsza cała konstrukcja. Podobnie jest ze ścianami – solidna warstwa tynku stanowi stabilne podłoże dla kolejnych warstw wykończeniowych.
Podsumowując, gładź zamiast tynku to rozwiązanie, które ma swoje plusy i minusy. Korzyści w postaci oszczędności czasu i pieniędzy są kuszące, ale wiążą się z ryzykiem. Decyzja o zastosowaniu samą gładzi powinna być poprzedzona dokładną analizą stanu ścian i realistyczną oceną możliwości. Jeśli mury są idealnie równe i zostały starannie przygotowane, można wykończyć mur lub strop samą gładzią. Jeśli jednak występują większe nierówności, tynk jest niezbędny do uzyskania gładkiej i trwałej powierzchni. Nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi na pytanie, czy gładź zamiast tynku jest dobrym rozwiązaniem. Wszystko zależy od konkretnego przypadku, warunków panujących na budowie i oczekiwań inwestora. Czasami, żeby zrobić coś dobrze, trzeba przejść wszystkie etapy, nawet te pozornie zbędne.