Jak pomalować boazerię, aby zachować strukturę drewna? Poradnik 2025
Powrót boazerii na ściany naszych domów to trend, który z radością obserwujemy – ta drewniana okładzina, niegdyś kojarzona wyłącznie z minionymi epokami, przeżywa prawdziwy renesans. Dziś jednak myślimy o niej inaczej: nie jako o ciężkim relikcie, ale jako o elemencie dodającym wnętrzu ciepła, faktury i unikalnego charakteru. Kluczowe staje się pytanie, czym pomalować boazerię aby zachować strukturę drewna. Krótka odpowiedź brzmi: stosując odpowiednie, transparentne lub półtransparentne powłoki, które nie zakryją, a jedynie podkreślą naturalne usłojenie, takie jak bejce, oleje czy lakierobejce.

- Przygotowanie boazerii przed malowaniem – klucz do sukcesu
- Bejce, oleje i lakierobejce – jak wpływają na strukturę drewna?
- Prawidłowa aplikacja produktów – jak malować, by nie zatrzeć faktury?
- Dobór koloru i wykończenia a widoczność usłojenia
Stając przed wyzwaniem odnowienia boazerii, często zastanawiamy się, jaki efekt końcowy jest dla nas najważniejszy. Czy zależy nam na całkowitym ukryciu rysunku drewna pod gładką, jednolitą powierzchnią farby, czy może pragniemy uwypuklić piękno naturalnego materiału, pokazując każdy słój i nieregularność? To drugie podejście wymaga świadomego wyboru produktów, które nie tworzą grubej, kryjącej warstwy. Oleje wnikają w strukturę drewna, nasycając je i pogłębiając kolor, jednocześnie pozostawiając powierzchnię naturalną w dotyku i wyglądzie. Bejce barwią włókna drewna, ale pozostawiają pory widoczne, co doskonale eksponuje usłojenie. Lakierobejce tworzą cieńszą warstwę niż typowe farby, oferując pewną ochronę i połysk, jednocześnie pozwalając usłojeniu "przebić się" przez kolor.
Analizując popularne metody wykończenia boazerii pod kątem zachowania naturalnej faktury drewna, zauważamy wyraźne zróżnicowanie w ich wpływie na widoczność usłojenia. Produkty, które penetrują drewno (oleje, woski, bejce), siłą rzeczy pozostawiają strukturę najlepiej widoczną. Powłoki tworzące film (lakierobejce, cienkie lakiery) wciąż mogą pozwalać na widoczność usłojenia, o ile nie są zbyt grube i mocno napigmentowane. Pełnokryjące farby akrylowe czy kredowe, choć świetnie maskują niedoskonałości i są łatwe w aplikacji, zasadniczo ukrywają rysunek drewna, choć mogą pozostawić widoczną reliefową teksturę desek.
| Typ produktu | Widoczność struktury drewna | Typowe Liczba Warstw | Czas Schnięcia (na warstwę) | Szacowany Koszt (za 1L) |
|---|---|---|---|---|
| Olej do drewna | Wysoka | 1-2 | 12-24h | 25 - 50 EUR |
| Bejca do drewna | Wysoka | 1 | 4-12h | 20 - 40 EUR |
| Lakierobejca | Średnia do Wysokiej | 2-3 | 6-12h | 30 - 60 EUR |
| Farba akrylowa (kryjąca) | Niska | 2 | 2-4h | 15 - 30 EUR |
| Farba kredowa | Niska | 1-2 | 1-3h | 20 - 40 EUR |
Dane te jasno wskazują, że jeśli celem jest zachowanie piękna naturalnego rysunku drewna, należy skłonić się ku produktom, które barwią lub zabezpieczają drewno bez tworzenia jednolitej, grubej powłoki na jego powierzchni. Oleje i bejce, dzięki swojej zdolności do penetracji materiału, pozostają faworytami w tej kategorii. Lakierobejce stanowią kompromis, oferując jednocześnie pewną ochronę mechaniczną, choć ich wpływ na widoczność usłojenia zależy w dużej mierze od stopnia napigmentowania i grubości nakładanych warstw. Wybierając produkt, zawsze warto czytać opisy producenta, szukając informacji o tym, czy dany wyrób "podkreśla usłojenie" czy "kryje powierzchnię".
Zobacz także: Boazeria cena 2025: Aktualne koszty boazerii drewnianej
Przygotowanie boazerii przed malowaniem – klucz do sukcesu
Zanim chwycimy za pędzel, czeka nas etap, który jest absolutnie fundamentalny dla osiągnięcia satysfakcjonującego efektu. To przygotowanie powierzchni boazerii – moment, w którym decyduje się, czy nowa powłoka trwale przylgnie, czy szybko zacznie się łuszczyć, i czy faktura drewna zostanie pięknie wyeksponowana, czy zatracona pod nieprzygotowanym podłożem.
Mówi się, że 80% sukcesu tkwi w przygotowaniu, a w przypadku drewna ta zasada jest złotem. Pominięcie lub zbagatelizowanie tego etapu to najczęstszy błąd prowadzący do rozczarowania. Boazeria, często pokryta latami kurzu, tłuszczu, starych lakierów czy farb, wymaga gruntownego potraktowania.
Istnieją dwie główne ścieżki przygotowania: ze szlifowaniem i bez szlifowania. Metoda bez szlifowania brzmi kusząco ze względu na brak wszechobecnego pyłu i mniejszą czasochłonność, ale jest zarezerwowana dla specyficznych przypadków i wymaga użycia dedykowanych produktów – zazwyczaj są to specjalistyczne farby renowacyjne lub farby kredowe, które cechują się ekstremalnie dobrą przyczepnością do różnego rodzaju podłoży, nawet tych słabo przygotowanych.
Zobacz także: Boazeria Angielska na Schodach 2025 – Elegancja i Styl
Przygotowanie bez szlifowania zazwyczaj ogranicza się do dokładnego umycia i odtłuszczenia powierzchni. Używa się do tego celu środków na bazie sody, specjalistycznych płynów do mycia drewna lub roztworów alkoholu izopropylowego. Celem jest usunięcie wszelkiego brudu, kurzu, tłustych plam (zwłaszcza w kuchniach czy korytarzach) oraz nalotów, które mogłyby osłabić przyczepność farby. Choć omija się męczący etap szlifowania, to wciąż kluczowe jest, aby powierzchnia była idealnie czysta i sucha. Zdarza się, że wystarczy tylko umycie i nałożenie blokującego gruntu, zwłaszcza gdy stare drewno może "krwawić" żywicą lub taninami, przebijając przez nową powłokę.
Metoda ze szlifowaniem, choć bardziej pracochłonna i generująca sporo pyłu, jest zdecydowanie bardziej wszechstronna i pozwala na zastosowanie szerszej gamy produktów wykończeniowych, w tym bejc, olejów, lakierobejc czy klasycznych farb akrylowych i alkidowych. Szlifowanie ma na celu usunięcie starych, zniszczonych powłok (lakierów, farb) oraz wyrównanie drobnych nierówności. Zaczyna się zazwyczaj papierem ściernym o grubszej granulacji (np. P80), a kończy na coraz drobniejszym (P120-P180 dla farb, P220 lub drobniejszy dla bejc i olejów, jeśli zależy nam na gładkości, ale pamiętajmy, że zbyt drobny papier może "zamknąć" pory drewna, utrudniając wchłanianie).
Powierzchnia boazerii to zazwyczaj listwy, często z fazami i żłobieniami, co sprawia, że szlifowanie ręczne może być mozolne. Pomocna okazuje się szlifierka mimośrodowa lub oscylacyjna do płaskich partii, a do detali ręczne bloczki lub specjalistyczne profile szlifierskie. Pamiętajcie o odpowiedniej wentylacji i użyciu maski przeciwpyłowej! To nie są żarty, pył z drewna może być bardzo drażniący i niebezpieczny.
Po zakończeniu szlifowania i uzyskaniu jednolitej, gładkiej (na wybraną granulację) powierzchni, absolutnie kluczowe jest dokładne usunięcie pyłu. Nie wystarczy samo odkurzanie. Najlepiej użyć sprężonego powietrza, a następnie przetrzeć całość specjalistycznymi ściereczkami pyłochłonnymi (tzw. tack cloths), które zbierają nawet najdrobniejsze cząsteczki pyłu. Czysta powierzchnia to gwarancja dobrej przyczepności kolejnych warstw.
Koszty materiałów na etapie przygotowania nie są zazwyczaj zaporowe. Paczka papieru ściernego (50 sztuk) to koszt około 20-50 PLN (5-12 EUR) w zależności od granulacji i jakości. Środek do odtłuszczania powierzchni kosztuje około 10-30 PLN (2-7 EUR) za litr. Prawdziwą "ceną" jest czas i wysiłek. Szlifowanie średniej wielkości ściany pokrytej boazerią (np. 10 m²) może zająć nawet 6-10 godzin, jeśli chcemy zrobić to solidnie. Ale uwierzcie mi, każdy wysiłek włożony w przygotowanie zwraca się z nawiązką w trwałości i wyglądzie finalnej powłoki.
Inwestycja w dobre przygotowanie to fundament trwałości i estetyki odnowionej boazerii. To jak budowanie domu – jeśli fundamenty są słabe, cała konstrukcja na tym ucierpi. Odpowiednie szlifowanie lub precyzyjne czyszczenie i odtłuszczanie gwarantują, że wybrany produkt wykończeniowy, czy będzie to delikatny olej podkreślający słój, czy nowoczesna farba kryjąca, będzie prezentował się najlepiej, jak to możliwe, i służył przez lata.
Bejce, oleje i lakierobejce – jak wpływają na strukturę drewna?
Przejdźmy do sedna sprawy, jeśli zależy nam na tym, by malując boazerię, nie zakopać pod farbą jej naturalnego charakteru, a wręcz przeciwnie – wydobyć go i podkreślić. Tutaj na scenę wkraczają produkty, które działają zupełnie inaczej niż tradycyjne farby kryjące. Mówimy o bejcach, olejach i lakierobejcach – sprzymierzeńcach uwidaczniania naturalnego piękna drewna.
Każdy z tych produktów ma nieco inny mechanizm działania i w inny sposób wpływa na wygląd i fakturę drewna. Bejca, na przykład, jest barwnikiem. Jej głównym zadaniem jest zmiana koloru drewna, ale robi to w bardzo subtelny sposób. Nie tworzy na powierzchni grubej, fizycznej warstwy. Pigmenty bejcy wnikają w głąb włókien drewna, barwiąc je od środka, ale pozostawiając widoczne naturalne pory i usłojenie. Efekt jest transparentny lub półtransparentny, co oznacza, że oryginalny rysunek drewna pozostaje doskonale widoczny. Bejce są idealne, gdy chcemy nadać sośnie wygląd dębu czy mahoniu, jednocześnie zachowując *całą* jej fakturę. Bejce same w sobie zazwyczaj nie zapewniają trwałej ochrony powierzchni, dlatego często wymagają pokrycia bezbarwnym lakierem lub woskiem, który jednak również powinien być na tyle cienki, by nie zniwelować efektu bejcowania. Pamiętaj, że aplikacja bejcy jest wyzwaniem – wszelkie niedoskonałości przygotowania drewna czy nierówności aplikacji mogą być bardzo widoczne!
Oleje do drewna to kolejna grupa produktów, które wręcz kochają drewnianą strukturę. Oleje wnikają głęboko w pory drewna, nasycając je, konserwując i chroniąc od środka. Nie tworzą na powierzchni żadnej lakierowej skorupy. Efekt po olejowaniu to naturalne, matowe lub satynowe wykończenie, które podkreśla rysunek drewna i sprawia, że jest ono przyjemne w dotyku. Drewno po olejowaniu "oddycha". Oleje doskonale wydobywają ciepło naturalnego materiału. Są szczególnie polecane do powierzchni, które chcemy często odświeżać, bo olejowanie jest procesem prostszym w renowacji niż lakierowanie (nie wymaga zrywania całej powłoki, można olejować miejscowo). Standardowa wydajność oleju to ok. 15-20 m²/L, choć to zależy od chłonności drewna. Czas schnięcia jest dłuższy, często 12-24 godziny na warstwę, a do pełnego utwardzenia potrzeba nawet kilku dni. Oleje dają bardzo naturalny wygląd, ale wymagają regularnej konserwacji, np. raz na rok czy dwa lata, w zależności od intensywności użytkowania powierzchni. Oleje można znaleźć w wersjach bezbarwnych lub delikatnie pigmentowanych, co pozwala na subtelne zabarwienie drewna przy jednoczesnym zachowaniu pełnej transparentności usłojenia. Jest to jeden z najlepszych sposobów, jak pomalować boazerię aby zachować strukturę drewna i nadać jej naturalny wygląd.
Lakierobejce to hybryda – łączą w sobie cechy bejcy (barwią) i lakieru (tworzą powłokę ochronną). W porównaniu do klasycznych lakierów są zazwyczaj cieńsze i mniej kryjące. Ich wpływ na widoczność struktury drewna zależy od stopnia napigmentowania i grubości nałożonych warstw. Lakierobejce transparentne pozwalają na widoczność usłojenia, jednocześnie nadając drewnu wybrany kolor i zapewniając średni poziom ochrony przed ścieraniem czy wilgocią. Lakierobejce półtransparentne czy satynowe wciąż pokazują rysunek drewna, ale mogą go nieco "zmiękczyć". Wydajność lakierobejcy jest zbliżona do farb czy lakierów, około 12-18 m²/L na warstwę, schnięcie to zazwyczaj 6-12 godzin. Lakierobejce są dobrym wyborem dla osób, które szukają równowagi między podkreśleniem struktury a trwałą, łatwą w czyszczeniu powierzchnią. Dają bardziej wykończony, często z lekkim połyskiem efekt w porównaniu do matowych olejów czy bejc.
Każdy z tych produktów ma swoje wady i zalety. Bejce i oleje najlepiej podkreślają naturalny rysunek drewna, ale wymagają innej ochrony (bejca) lub częstszej konserwacji (olej). Lakierobejce są bardziej trwałe i łatwiejsze w utrzymaniu, ale w większym stopniu maskują naturalność powierzchni w porównaniu do olejów czy bejc. Wybór zależy od tego, na jakim efekcie końcowym nam najbardziej zależy – czy chcemy czuć drewno pod palcami, widzieć każdy, nawet najmniejszy por, czy raczej zależy nam na wyrazistym kolorze z widocznym usłojeniem i odporności na czynniki zewnętrzne. Czasem opłaca się postawić na sprawdzone rozwiązania, które choć może i wymagają nieco więcej pracy lub konserwacji, odwdzięczają się wyjątkowym wyglądem i trwałością naturalnego efektu.
Prawidłowa aplikacja produktów – jak malować, by nie zatrzeć faktury?
Wybór odpowiedniego produktu to dopiero połowa drogi do sukcesu. Równie ważne, o ile nie ważniejsze w kontekście zachowania struktury drewna, jest metoda aplikacji. Nawet najlepsza bejca czy olej mogą dać mizerny efekt, jeśli zostaną nałożone nieumiejętnie. Zdarza się, że nowicjusz nakłada olej jak grubą warstwę farby, zastanawiając się później, dlaczego boazeria się klei, a struktura drewna jest mniej widoczna. Diabeł tkwi w szczegółach, a dokładniej – w technice i narzędziach.
Pierwsza zasada, zwłaszcza przy produktach mających podkreślać usłojenie (bejce, oleje, transparentne lakierobejce): nie nakładaj zbyt grubej warstwy. Gruba warstwa powłoki działa jak zasłona, ukrywając detale powierzchni. Lepszy efekt da nałożenie dwóch cieńszych warstw produktu niż jednej grubej. W przypadku bejc i olejów często nawet zaleca się usunięcie nadmiaru produktu po kilku-kilkunastu minutach, aby w drewno wchłonęło się tylko tyle, ile faktycznie potrzebuje, a reszta nie utworzyła klejącej powłoki na powierzchni.
Technika malowania pędzlem jest kluczowa. Zawsze, ale to *zawsze*, maluj wzdłuż usłojenia drewna. Ruchy pędzla powinny podążać za naturalnym rysunkiem listew boazeryjnych. Malowanie w poprzek nie tylko wygląda nieestetycznie po wyschnięciu (pozostawia widoczne ślady pędzla niezgodne z usłojeniem), ale także może prowadzić do nierównomiernego rozłożenia pigmentu czy oleju, co z kolei wpływa na zróżnicowaną widoczność struktury. Używaj dobrej jakości pędzli. Do produktów na bazie rozpuszczalników (wiele tradycyjnych bejc, olejów) lepiej sprawdzą się pędzle z naturalnego włosia, które dobrze rozprowadzają produkt. Do produktów na bazie wody (nowoczesne bejce, lakierobejce, farby akrylowe) lepsze będą pędzle z włosia syntetycznego, które nie chłonie wody i nie "puchnie". Standardowy rozmiar pędzla do malowania listew boazeryjnych to zazwyczaj 50-75 mm szerokości, pozwala to na sprawne pokrycie większych powierzchni przy jednoczesnym zachowaniu precyzji na krawędziach.
Malowanie wałkiem jest szybsze, ale niesie ze sobą pewne ryzyko dla zachowania faktury drewna. Gąbkowe wałki mogą tworzyć jednolitą, gładką teksturę, która w pewnym stopniu maskuje naturalne pory. Jeśli decydujesz się na wałek, wybierz te z krótkim runem (np. moherowe) do lakierobejc, ale nawet wtedy finalne pociągnięcie pędzlem wzdłuż usłojenia po nałożeniu wałkiem może pomóc lepiej wtopić produkt w drewno i uniknąć "skórki pomarańczy". W przypadku olejów i bejc, tradycyjna metoda aplikacji pędzlem, szmatką lub specjalnym padem, a następnie przetarcie, jest zazwyczaj preferowana dla najlepszego efektu podkreślenia struktury.
Co z detalami, fazami, wcięciami? Tutaj pędzel jest niezastąpiony. Zacznij od precyzyjnego pomalowania wszystkich detali pędzlem, a następnie wypełnij większe, płaskie powierzchnie. Pracuj na stosunkowo niewielkich fragmentach, np. na 2-3 listwach jednocześnie, od góry do dołu. Pozwala to na utrzymanie tzw. "mokrej krawędzi", czyli zapobiega powstawaniu nieestetycznych zakładek między schnącymi fragmentami. Szybkie schnięcie niektórych produktów (zwłaszcza na bazie wody) wymaga tempa pracy.
W przypadku olejów, proces wygląda nieco inaczej: produkt nakłada się dość obficie, pozostawia na kilkanaście-kilkadziesiąt minut, pozwalając drewnu wchłonąć tyle, ile potrzebuje, a następnie *koniecznie* zbiera się czystą szmatką cały nadmiar produktu z powierzchni. To właśnie zebranie nadmiaru sprawia, że olej wnika, ale nie tworzy na wierzchu klejącej warstwy, która maskowałaby pory. Zbagatelizowanie tego kroku to prosta droga do lepkości i "plastikowego" efektu, który zaprzecza idei olejowania w celu zachowania struktury i naturalnego wyglądu boazerii. Z doświadczenia wiem, że poświęcenie dodatkowych 2-3 minut na dokładne przetarcie każdej sekcji olejem daje kolosalną różnicę w efekcie końcowym – drewno jest aksamitne, nie klei się, a słoje są pięknie wyeksponowane.
Aplikacja to moment, w którym nasza cierpliwość i precyzja są wystawione na próbę. Ale pamiętajmy, że każdy starannie wykonany ruch pędzlem czy padem, każdy zebrany nadmiar produktu, pracuje na ostateczny efekt podkreślenia struktury drewna. W końcu po to wybieramy te specyficzne produkty, żeby uzyskać wyjątkowy, naturalny wygląd, a nie po to, żeby go zniszczyć złą techniką. To jest ta "chwila prawdy" każdego renowatora drewna.
Dobór koloru i wykończenia a widoczność usłojenia
Gdy mówimy o malowaniu boazerii, kwestia koloru natychmiast wysuwa się na pierwszy plan. Naturalne drewno ma swój piękny, ciepły odcień, ale często chcemy dopasować je do nowej aranżacji, nadać mu charakter, wprowadzić świeżość. Kolor boazerii może diametralnie odmienić wnętrze, tworząc minimalistyczne tło, dramatyczny akcent, czy przytulną, sielską atmosferę.
Tekst, który otrzymaliśmy, wspomina o modnym szarym kolorze, idealnie wpisującym się w style minimalistyczne i loftowe. Szarość faktycznie jest wszechstronna – potrafi być chłodna i nowoczesna, ciepła i przytulna, a nawet elegancka w zestawieniu z chromem czy geometrycznymi wzorami. Jednak sama barwa to tylko część równania kiedy chcemy zachować widoczność struktury drewna. Kluczową rolę odgrywa tu transparentność i rodzaj wykończenia powłoki.
Powłoki możemy podzielić na transparentne, półtransparentne i kryjące. Transparentne (jak większość bejc czy olejów, czasem bardzo cienkie lakierobejce) barwią drewno, ale pozwalają światłu przejść przez warstwę koloru i odbić się od drewna, pokazując w ten sposób pełnię usłojenia i naturalne przebarwienia materiału. Widoczność struktury jest maksymalna. Możemy mieć np. transparentną bejcę w odcieniu palisandru – boazeria będzie ciemna, ale każdy słój pozostanie wyraźny.
Powłoki półtransparentne (część lakierobejc) zawierają więcej pigmentu. Nadal pozwalają na częściowe przenikanie światła, ale w większym stopniu maskują naturalny kolor drewna i mogą nieco "zmiękczyć" widoczność drobniejszych detali usłojenia. Rysunek drewna jest widoczny, ale mniej ostry niż pod powłoką transparentną. Półtransparentna lakierobejca w kolorze szarym pozwoli na osiągnięcie modnego efektu, gdzie widać, że to drewno, ale jego naturalny kolor jest przykryty szarym welonem.
Powłoki kryjące (pełnopigmentowane farby, jak akrylowe czy kredowe) całkowicie zakrywają naturalny kolor i rysunek usłojenia drewna. Nałożona farba tworzy jednolitą, nieprzezroczystą powierzchnię. Faktura drewna – czyli fizyczne zagłębienia między listwami, fazy, czy nawet wypukłość słojów w starym, spranym drewnie – może pozostać widoczna i wyczuwalna pod farbą, ale samo *usłojenie* (czyli wzór tworzony przez przyrosty roczne) jest niewidoczne. Jeśli celem jest stuprocentowe pokrycie kolorem i stworzenie gładkiej ściany, to farba kryjąca jest wyborem. Jeśli jednak chcemy, aby było widać, że to drewno, pełne uroku swojego naturalnego wzoru, musimy unikać powłok kryjących.
Wykończenie, czyli stopień połysku, również wpływa na postrzeganie struktury drewna. Wykończenia matowe i głęboko matowe pochłaniają światło i rozpraszają je, co często sprawia, że faktura powierzchni jest lepiej widoczna i wyczuwalna dla oka. Subtelne cienie tworzone przez nierówności powierzchni czy słoje są bardziej podkreślone. Wykończenia satynowe i półmatowe odbijają nieco więcej światła, dając efekt gładkości, ale wciąż pozwalając na widoczność struktury. Wykończenia na wysoki połysk odbijają światło w sposób bardzo skoncentrowany, tworząc odblaski, które mogą nieco "ukrywać" drobne detale struktury, choć jednocześnie podnoszą głębię koloru (jeśli jest transparentny) i nadają elegancki, niemal lustrzany wygląd. Gdy malujemy, aby zachować strukturę i naturalny wygląd matowe lub satynowe wykończenie często działa na naszą korzyść, naturalnie podkreślając cechy drewna.
Podsumowując, aby widzieć słoje i rysunek drewna po malowaniu, musimy wybrać produkt, który jest transparentny lub co najwyżej półtransparentny, niezależnie od wybranego koloru (choć ciemniejsze kolory mogą w większym stopniu maskować bardzo subtelne usłojenie, nawet przy pełnej transparentności). Połączenie jasnego, transparentnego koloru (np. białej bejcy czy oleju z białym pigmentem) z matowym wykończeniem może dać oszałamiający efekt, w którym struktura drewna jest nie tylko widoczna, ale wręcz wyeksponowana przez kontrast między jasnym drewnem a ciemniejszym wypełnieniem słojów, przy jednoczesnym stonowaniu naturalnej barwy drewna.
Warto również pamiętać, że rodzaj drewna ma znaczenie. Usłojenie sosny, popularnej na boazerii, jest mniej wyraźne i "graficzne" niż usłojenie dębu czy jesionu. Dlatego na sośnie nawet transparentne produkty mogą dawać delikatniejszy efekt widoczności słojów niż na twardym drewnie o wyraźnym, kontrastowym usłojeniu. Warto zrobić próbę na niewielkim, niewidocznym fragmencie boazerii, aby zobaczyć, jak wybrany kolor i produkt prezentują się na *konkretnym* drewnie z *naszej* ściany.